O czym teraz myślisz?

Posty niepasujące do pozostałych działów.
Schizoborder
Posty: 139
Rejestracja: śr gru 11, 2019 9:20 am

Re: O czym teraz myślisz?

Postautor: Schizoborder » ndz maja 17, 2020 2:14 pm

W pisze:
ndz maja 17, 2020 1:00 pm
Schizoborder pisze:
ndz maja 17, 2020 9:12 am
Stawianie granic, to nie stawianie się. Ustawiasz granice, po przekroczeniu których czujesz się niekomfortowo i ich strzeżesz. Nie na zasadzie, że wojujesz jak lew. Da się to zrobić łagodnie, nie krzywdząc nikogo. Np. "Aniu, nie lubię głośnych dźwięków, proszę zachowuj się trochę ciszej, poświęcę wtedy więcej uwagi tobie".

Zgadzam się. Kwestia doboru słów. Musisz celowo i wyraźnie zademonstrować swój stan, dla mnie to pasuje pod "postawienie się".
Nie, dlaczego wszystkie wypowiedzi przeinaczasz pod siebie?

W
Posty: 426
Rejestracja: sob lip 04, 2015 12:00 am

Re: O czym teraz myślisz?

Postautor: W » ndz maja 17, 2020 4:42 pm

To znaczy? Używamy tego samego słowa najwyraźniej trochę inaczej. Dla mnie postawienie się nie musi oznaczać wojowania. Nie mam intencji przeinaczać tylko uściślić różnicę.

i.j
Posty: 134
Rejestracja: czw sty 09, 2020 6:52 pm

Re: O czym teraz myślisz?

Postautor: i.j » ndz maja 17, 2020 6:25 pm

Schizoborder pisze:
ndz maja 17, 2020 2:14 pm
W pisze:
ndz maja 17, 2020 1:00 pm
Schizoborder pisze:
ndz maja 17, 2020 9:12 am
Stawianie granic, to nie stawianie się. Ustawiasz granice, po przekroczeniu których czujesz się niekomfortowo i ich strzeżesz. Nie na zasadzie, że wojujesz jak lew. Da się to zrobić łagodnie, nie krzywdząc nikogo. Np. "Aniu, nie lubię głośnych dźwięków, proszę zachowuj się trochę ciszej, poświęcę wtedy więcej uwagi tobie".

Zgadzam się. Kwestia doboru słów. Musisz celowo i wyraźnie zademonstrować swój stan, dla mnie to pasuje pod "postawienie się".
Nie, dlaczego wszystkie wypowiedzi przeinaczasz pod siebie?
Masz racje, wszystko przeinacza pod siebie!!! Spalmy W na borderowym stosie :twisted: (żartuję :D )

Ja w sumie też nie wiem, czy do końca trafnie zrozumiałam Twoją wypowiedź - chyba chodzi Ci o to, że u Ciebie to stawianie granic jest zbyt hmmmm... ekspresyjne i może krzywdzić innych? Jeśli tak, to myślę, że masz w tym dużo racji. W takim wypadku należy stawiać granice, a nie "stawiać się", jak to określiłaś.

Z drugiej strony należy pamiętać, że osoba po drugiej stronie nie zawsze jest hmmmm.... "człowiekiem kulturalnym" :D i czasem, niestety, trzeba się postawić, nawet jeśli naruszy to granice tej drugiej osoby, zwłaszcza w sytuacjach, jeśli ta druga osoba próbuje naruszyć nasze granice/ notorycznie narusza nasze granice, a my nie możemy odejść. (skrajną sytuację tego typu miałam na trekkingu po odludziach, kiedy jakiś pijany Białorusin b. usilnie próbował naruszyć moje nienaruszalne granice - pomogła znajomość rosyjskich przekleństw, dobrze wyrobiony głos i duży czarny pies u boku) To ponoć normalne podejście między ludźmi - tj. ktoś na kogoś nawrzeszczy, później się godzą i jest ok. Ja się boję takich sytuacji, pewnie dlatego, że u mnie w domu było b. dużo werbalnej przemocy - jeśli mam tylko możliwość w takich sytuacjach uciekam. Kiedyś wydarła się na mnie współlokatorka, uciekłam wtedy do siebie do pokoju i schowałam się pod stół (serio). Ja za bardzo nie umiem tak stawiać granic, chyba, że nie spodziewam się, że dla kogoś coś będzie problemem - czasem wychodzi na to, że jestem postrzegana jako osoba b asertywna, bo coś po prostu sygnalizuję, wyrażam swoją opinię, a ktoś odbiera to jako odgradzanie się. Natomiast jeśli faktycznie ktoś mi narusza granicę to zazwyczaj godzę się na wszystko dla świętego spokoju (albo dlatego, że uważam, że dobro tej osoby jest ważniejsze niż ja), albo się wewnętrznie gotuję, ale nie pozwalam sobie, żeby to okazać. Bardzo się boję okazywać gniew, nie umiem np. spontanicznie i ze złością na kogoś nakrzyczeć. Mam tendencję do "zabijania" swoich uczuć, choć myślę, że wyuczoną, nie wrodzoną. Myślę, że to dla mnie b. duży problem. Staram się coraz bardziej zaznaczać, jeśli coś mnie denerwuje i uczę się mówić ludziom NIE, czasem się udaje.

Myślę, że chodzi po prostu o emocjonalne reakcje i komunikację, ludzie żywo reagują, rozładowują w sposób widoczny wewnętrzne napięcie, u mnie ma to wymiar binarny, do pewnego momentu znoszę naciski własnym kosztem, jestem przyzwyczajony do znoszenia i wytrzymywania na siłę, a od pewnego jest ściana dopuszczalnej wytrzymałości
Jak rozumiem to jest takie zgadzanie się dla świętego spokoju, a później NIE i koniec, które przez innych może być postrzegane jako pasywno-agresywne? Bez bycia niemiłym i okazjonalnego wrzasku pt. "od...e się odemnie wszyscy?".

schizoborder, W - a Wy próbujecie/ próbowaliście wyznaczać swoje granice w sposób asertywny? jeśli tak, to z jakim skutkiem?

Schizoborder
Posty: 139
Rejestracja: śr gru 11, 2019 9:20 am

Re: O czym teraz myślisz?

Postautor: Schizoborder » ndz maja 17, 2020 6:41 pm

Nie rozumiecie.

chudzielec
Posty: 874
Rejestracja: śr kwie 27, 2016 6:12 pm

Re: O czym teraz myślisz?

Postautor: chudzielec » ndz maja 17, 2020 6:44 pm

i.j pisze:
ndz maja 17, 2020 6:25 pm
To ponoć normalne podejście między ludźmi - tj. ktoś na kogoś nawrzeszczy, później się godzą i jest ok.
Jakiekolwiek granice wyznacza się przez sondowanie. "Rozpoznanie walką" jeśli chce się znaleźć cudze lub odpieranie ataku gdy naruszane są nasze. Z definicji to miejsca gdzie zachodzą starcia. Jeśli nie mamy siły ich wyznaczać skocznymi jak Indianie w psychicznych rezerwatach.
i.j pisze:
ndz maja 17, 2020 6:25 pm
Jak rozumiem to jest takie zgadzanie się dla świętego spokoju, a później NIE i koniec, które przez innych może być postrzegane jako pasywno-agresywne? Bez bycia niemiłym i okazjonalnego wrzasku pt. "od...e się odemnie wszyscy?".
To jakbym się uśmiechał a strzelił dopiero jak noga stanie na linii granicznej.
Ja osobowości raczej się wycofuje do psychicznej fortecy.

Tyle z militarno politycznej metafory.

i.j
Posty: 134
Rejestracja: czw sty 09, 2020 6:52 pm

Re: O czym teraz myślisz?

Postautor: i.j » ndz maja 17, 2020 6:48 pm

Schizoborder - nie :(

chudzielec - a dlaczego to wszystko to muszą być jakieś antagonizmy?

i.j
Posty: 134
Rejestracja: czw sty 09, 2020 6:52 pm

Re: O czym teraz myślisz?

Postautor: i.j » ndz maja 17, 2020 6:56 pm

W pisze:
ndz maja 17, 2020 2:25 am
i.j pisze:
sob maja 16, 2020 6:21 pm
W, czy ta Twoja "rozkmina" ma jakiś metapoziom?

Nie rozumiem o co pytasz. O inspirację, intencję? Przyszło to do mnie w związku z tym co napisałaś ale nie mogłem znaleźć tego fragmentu, myślałem że mogłem sobie coś ubzdurać ;). Ale teraz już widzę co to było – napisałaś mniej-więcej, że jest Ci źle z emocjami po odblokowaniu się (nie wiem czy masz na myśli stan chwilowy czy przewlekły). Więc wystawiłem swoje, może trochę naciągane odniesienie, z myślą, że może to potencjalnie skomentujesz.
A tak, o to właśnie pytałam. Odpowiem, ale muszę się nad tym bardziej zastanowić. Z emocjami mi źle od jakichś 4 lat, od kiedy się odmroziły - ale myślę, że gdyby to nie nastąpiło to za 5-10 lat było by jeszcze gorzej...
i.j pisze:
sob maja 16, 2020 9:00 pm
A moja tolerancja jest niestety zmienna, dziś np. nie mogłam rano wytrzymać przy pracującym filtrze i musiałam go odłączyć rybkom, wkurzała mnie również ładowarka do telefonu wydająca cichutkie "piiiiiiiii" i ładowarka od laptopa z podobnym dźwiękiem....

Terror piszczących cewek ;) Podejrzewam, że w okolicy nie masz żadnych cykających zegarków ;) Kiedyś miałem cykający zegarek na ręką, musiał nocować w szafie bo inaczej ja nie dałbym rady przenocować ;) Ale to jeszcze można jakoś zabić, niska składowa ruchu ulicznego, wszędobylska i obecnie praktycznie nieustanna, od tego nie mam jak uciec.
Nie mam! :) A jak jadę do mio madre, u której taki zegarek jest to również ląduje w szafie lub wyjmuję z niego baterie (częściej to 1, bo nie chce mi się go nakręcać).
Składowej ruchu u mnie nie ma, bo mieszkam teraz w domku na przedmieściu, jest b. cichutko - za to mam smog.

To jest ciekawe: https://www.youtube.com/watch?v=pW5icrwAiBo 1:58 - nie wiedziałam, ze w osobówkach są radary


Czasem samo to, że dociera do mnie, że ktoś się w zasięgu mojej detekcji porusza czy wykazuje jakąś aktywność, albo świadomość że istnieje w pobliżu, potrafi mnie drażnić i męczyć. Ale to raczej gdy jestem w lepszej kondycji, gdy nie jestem zupełnie przytomny jakoś lepiej znoszę.
U mnie wręcz przeciwnie - z poziomem zmęczenia wzrasta poziom rozdrażnienia; No może do pewnego momentu - później faktycznie jest takie załamanie, że w zasadzie mi już wszystko jedno.

chudzielec
Posty: 874
Rejestracja: śr kwie 27, 2016 6:12 pm

Re: O czym teraz myślisz?

Postautor: chudzielec » ndz maja 17, 2020 7:17 pm

i.j pisze:
ndz maja 17, 2020 6:48 pm
chudzielec - a dlaczego to wszystko to muszą być jakieś antagonizmy?
Życie to walka o zasoby. Cudzych granic sie nie narusza bez potrzeby ekspansji.

W
Posty: 426
Rejestracja: sob lip 04, 2015 12:00 am

Re: O czym teraz myślisz?

Postautor: W » śr maja 20, 2020 6:51 pm

Schizoborder pisze:
ndz maja 17, 2020 6:41 pm
Nie rozumiecie.

Moje detektory wyczuwają emocje domagające się obsłużenia albo przynajmniej zważenia na nie. Chyba jestem do tego słabo zdolny, to nie może się skończyć dobrze i bez ofiar.



i.j pisze:
ndz maja 17, 2020 6:25 pm
Myślę, że chodzi po prostu o emocjonalne reakcje i komunikację, ludzie żywo reagują, rozładowują w sposób widoczny wewnętrzne napięcie, u mnie ma to wymiar binarny, do pewnego momentu znoszę naciski własnym kosztem, jestem przyzwyczajony do znoszenia i wytrzymywania na siłę, a od pewnego jest ściana dopuszczalnej wytrzymałości


Jak rozumiem to jest takie zgadzanie się dla świętego spokoju, a później NIE i koniec, które przez innych może być postrzegane jako pasywno-agresywne? Bez bycia niemiłym i okazjonalnego wrzasku pt. "od...e się odemnie wszyscy?".

schizoborder, W - a Wy próbujecie/ próbowaliście wyznaczać swoje granice w sposób asertywny? jeśli tak, to z jakim skutkiem?

Właśnie tak. Tylko do tego żeby być asertywnym trzeba najpierw określić w jakim jest się stanie, a to polega na emocjach. Bez emocjonalnego zestrojenia ze swoim stanem raczej trudno o wyraźne reakcje obronne (również o motywację do zmiany stanu), stąd jak sądzę godzę się na i znoszę dyskomfort, który przebija się gdy już mam wyraźnie dla mnie dość.
Odpowiednie wyrażanie, sformułowanie, dawkowanie reakcji, to kolejna umiejętność do opanowania opierająca się na emocjach. W cięższych przypadkach nie wystarczą jakieś formułki asertywnych odpowiedzi żeby poszło bez istotnych nieporozumień, czyli dalszego brnięcia w niesprzyjającą sytuację. Bez podstawowych zdolności to wymaga wykonania dużej pracy. Zdecydowanie łatwiej jest mi egzekwować formalności niż cokolwiek negocjować.

chudzielec
Posty: 874
Rejestracja: śr kwie 27, 2016 6:12 pm

Re: O czym teraz myślisz?

Postautor: chudzielec » ndz maja 24, 2020 8:21 am

Wszystko jest nic nie warte.

i.j
Posty: 134
Rejestracja: czw sty 09, 2020 6:52 pm

Re: O czym teraz myślisz?

Postautor: i.j » ndz maja 24, 2020 9:11 am

Nic jest nie jest warte wszystkiego.

Schizoborder
Posty: 139
Rejestracja: śr gru 11, 2019 9:20 am

Re: O czym teraz myślisz?

Postautor: Schizoborder » pn maja 25, 2020 6:56 am

Myśli a fakty to sprzeczności.

chudzielec
Posty: 874
Rejestracja: śr kwie 27, 2016 6:12 pm

Re: O czym teraz myślisz?

Postautor: chudzielec » pn maja 25, 2020 4:54 pm

Jest tylko jedno rozwiązanie.

i.j
Posty: 134
Rejestracja: czw sty 09, 2020 6:52 pm

Re: O czym teraz myślisz?

Postautor: i.j » pn maja 25, 2020 7:21 pm

Jak już pisałam w innym temacie - nie, rozwiązań jest zazwyczaj kilka. To nasz mózg oszukuje nas, ze nie ma ich wcale, bądź że jest tylko jedno.

Zabrzmiało to w ogóle bardzo samobójczo.
Samobójstwo, o ile został choć cień szansy na poprawę nie jest dobrym rozwiązaniem. Zwłaszcza dla ludzi skąpych - pozbawiasz się podczas niego sam najbardziej wartosciowej rzeczy, jaką masz.

Gbur
Posty: 274
Rejestracja: pt sty 08, 2016 12:00 am
Kontakt:

Re: O czym teraz myślisz?

Postautor: Gbur » pn maja 25, 2020 9:23 pm

Można się zabić nie umierając.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 3 gości