Stres i napięcie

Tematy związane z funkcjonowaniem w pracy i szkole.
fd09
Posty: 32
Rejestracja: sob lip 12, 2014 12:00 am

Stres i napięcie

Postautor: fd09 » sob lip 12, 2014 8:35 am

Zastanawiam się czy praca (a w wcześniej szkoła/studia) przysparza Wam dużo stresu. Ja odkąd pamiętam żyłem w ciągłym napięciu. Mam wrażenie, że ciągle czekałem aż zacznie się "moje właściwie życie", w którym w końcu uwalniam się od niego. Właściwie to chyba nadal na to czekam. Pracowanie jest generalnie stresujące.

W
Posty: 540
Rejestracja: sob lip 04, 2015 12:00 am

Postautor: W » sob lip 04, 2015 7:05 pm

Stres był dla mnie podstawowym problemem, i nadal jest ale staram się unikać go jak to tylko możliwe. W tekstach na temat SPS/HSP znalazłem dokładny opis tego co się ze mną dzieje. Spirala stresu. Stres przeciąża układ nerwowy, powoduje wyczerpanie, które prowadzi do spadku sprawności, a ten do dalszego wzrostu poziomu stresu. Potrafiłem być dobrze przygotowany do egzaminu ale w trakcie dochodziło do takiego wyczerpania, że nie byłem w stanie myśleć. Przed faktem nie stresuję się bardzo, przeważnie dopiero pod wpływem presji np czasowej lub konieczności wykazania/zaprezentowania/sprzedania się.

Gbur
Posty: 364
Rejestracja: pt sty 08, 2016 12:00 am
Kontakt:

Postautor: Gbur » pn lut 08, 2016 12:22 am

U mnie rutynowy, stresujący dzień przekładał się na bardzo silne napięcie mięsniowe, powodujące fizyczny ból. Głównie w okolicach barków ,ogólnie pleców; wczesniej, w czasach szkolnych, chodzenie (przy silnym napięciu mięsnowym) powodowało ból łydek. Ból objawiał się dopiero po przyjściu do domu i odcięciu od sytuacji stresowej (jak rozumiem - działanie adrenaliny). Do tego częste migreny, problemy z zasypianiem, takie egzystowanie na kredyt.

Dziwię się ,że tego objawu nie ma w opisie osobowosci schizoidalnej ( chociaż niewiele ich przeczytałem...) , natomiast znalazłem ten objaw na wikipedii pod hasłem https://pl.wikipedia.org/wiki/Charakter_schizoidalny
Osoba cierpi na chroniczne napięcie mięśni i stawów.

O ile przewlekły stres jest wykończający, to z drugiej strony silny stres (ale do pewnej granicy) wywołany np. presją czasową potrafił działać motywująco,tzn. wymuszał skoncentrowanie się na jednej czynności i nie myslenie o wszystkim innym.
Natomiast stres powyżej pewnej granicy działa na mnie zupełnie destruktywnie, w ten sposób np. spieprzyłem maturę rozszerzoną z matematyki (na szczęście bez większych konsekwencji), do której byłem przygotowany dość dobrze.

Próbowałem różnych sposobów rozładowania silnego stresu, mniej lub bardziej destruktywne. Jednym z nich było celowe (chociaż może nie do końca zaplanowane świadomie/ wypierane) niesypianie po nocach. Niewyspany umysł zwalniał, potok mysli stawał się mniej wartki, był w stanie zanalizować mniej docierających bodźców. Oczywiście, przekładało się to na obniżone zdolności intelektualne ,co powodowało straty (np. przez nieuwagę), które musiałem odrabiać w przyszłości.


Jak rozumiem, charakterystyczny dla OS mechanizm odcięcia nie pozwala osobie z OS rozładowywać silnego stresu tak jak to robią normalni ludzie ,np. waląc pięścią w stół, krzycząc, rozwalając coś itd. Takie czynności mogą wydawać się nieadekwatne, czy wręcz śmieszne/wstydliwe lub być co najwyżej jakimś wstępem do intelektualizacji (np. "walnąłem pięścią w ścianę i co ja powinienem teraz czuć ?"). <- ten akapit piszę za siebie, nie bazując na żadnych źródłach, więc nie wiem czy u innych jest tak samo

jaceo
Posty: 9
Rejestracja: wt lut 16, 2016 12:00 am

Re: Stres i napięcie

Postautor: jaceo » śr lut 24, 2016 5:42 pm

fd09 pisze:Zastanawiam się czy praca (a w wcześniej szkoła/studia) przysparza Wam dużo stresu. Ja odkąd pamiętam żyłem w ciągłym napięciu. Mam wrażenie, że ciągle czekałem aż zacznie się "moje właściwie życie", w którym w końcu uwalniam się od niego. Właściwie to chyba nadal na to czekam. Pracowanie jest generalnie stresujące.
To chyba przypadłość do końca życia. Pracuje już 2 miesiące i z kim był nie pracował zawsze jest wysokie spięcie między mną a osobami z którymi współpracuje (życie społeczne w pracy czy w szkole to to samo a ja przez 15 lat edukacji byłem taki jaki jestem dzisiaj - choć dziś nawet gorszy bo przez przykre doświadczenia -> mówienie za plecami że ja jestem jakiś inny a każdy jest normalny, że nie jestem fajny, że nikt nie chce się ze mną zadawać i masę innych przykrych dla psychiki słów -> każdy szkoleniowiec, psycholog mówi że osoby tak traktowane załamują się kompletnie psychicznie [ślady są pozostawione na całe życie, podświadomość trudno jest później oduczyć strachu przed ludźmi itd. -> NLP to współczesne mity (nie opiera się to na żadnych dowodach naukowych) mówiące że wystarczy wyjść do ludzi by mózg zmienił swoją strukturę na lepsze, by utwardził części mózgu odpowiedzialne za życie społeczne] -> życie pokazuje że jest zupełnie inaczej, gdy ludzie się z nas nie śmieją, nie obgadują, nie mobbingują, nie robią z nas kozła ofiarnego to NLP ma 100% racji wtedy przyzwyczajamy się do ludzi i uspokajamy przy nich, natomiast jeżeli ludzie nas źle traktują to nasza podświadomość coraz bardziej będzie nam podcinała skrzydła...podświadomość w każdej kolejnej sytuacji będzie informować organizm że należy uciekać - stres, że należy zachować czujność stąd ciągły racjonalizm bez emocji). Jest bardzo dużo spokojnych, nieśmiałych ludzi ale do nich inni ludzie podchodzą normalnie nie stresując się. Mi wiele osób mówiło że się mnie boi, tyle spokojnych mniej wygadanych osób ode mnie a i tak tylko mnie traktują jako odmieńca :) Dzisiaj na przykład miałem mnóstwo przykrości od ludzi (osoba z którą współpracuje mówi do pracownika z innego stołu -> "Boże jak ja mam pracować w takich warunkach", z dalszego stołu "zaraz znajdziesz swój własny świat" obie się śmieją-> nawiązanie do mojej osoby, warunki złe ze względu na moją osobę mimo że się starałem coś mówiłem, się uśmiechałem ale ze względu na mój wygląd ->http://www.szkolnictwo.pl/szukaj,Efekt_ ... ychologia) ludzie odwracają głowy na mój widok, nie mogą na mnie patrzeć. Niby ja mam swój świat a jest poza mną mnóstwo małomównych osób -> ja się udzielam często, dużo częściej od tych osób ale ich traktują normalnie, a mnie tak jak wyżej napisałem. Brak mi już słów mógłbym pisać i pisać ale po co kto to przeczyta :)

W
Posty: 540
Rejestracja: sob lip 04, 2015 12:00 am

Re: Stres i napięcie

Postautor: W » wt cze 07, 2016 1:55 am

Jednym z nich było celowe niesypianie po nocach.
Też tak robiłem, po części dlatego, że tylko w nocy mam trochę ciszy, żeby odwlec nadejście następnego dnia, ale też specjalnie żeby być w dzień „znieczulonym”.

qwerty1234
Posty: 49
Rejestracja: śr wrz 03, 2014 12:00 am

Re: Stres i napięcie

Postautor: qwerty1234 » pt lut 23, 2018 6:51 am

Praca, gdy jakąś mam, zazwyczaj znacznie mnie stresuje.
Ale mój stres w szkole i na studiach miał inne powody niż stres w pracy.

Gbur
Posty: 364
Rejestracja: pt sty 08, 2016 12:00 am
Kontakt:

Re: Stres i napięcie

Postautor: Gbur » śr mar 07, 2018 6:08 pm

W pisze:
wt cze 07, 2016 1:55 am
Jednym z nich było celowe niesypianie po nocach.
Też tak robiłem, po części dlatego, że tylko w nocy mam trochę ciszy, żeby odwlec nadejście następnego dnia, ale też specjalnie żeby być w dzień „znieczulonym”.
Robiłem tak dokładnie z tych samych powodów. Poczynając od gimnazjum przestawiłem sobie w ten sposób zegar biologiczny i bardzo trudno mi się przestawić na funkcjonowanie w dzień.

observer
Posty: 146
Rejestracja: sob kwie 15, 2017 3:02 pm
Lokalizacja: woj. Lubuskie

Re: Stres i napięcie

Postautor: observer » sob wrz 08, 2018 5:23 pm

Tak, praca (choć było w moim życiu mało takiej standardowej pracy) zawsze przysparzała mi dużo stresu. Nie jest niczym zaskakującym, że ten stres był w dużej mierze spowodowany koniecznością interakcji z innymi ludźmi, która to interakcja nie zawsze należała do przyjemnych, jak to w miejscu pracy. Dlatego też teraz cały czas kombinuję z zarabianiem online, bez kontaktu z ludźmi, a przynajmniej bez bezpośredniego kontaktu.
"Pacjenci z osobowością schizoidalną uważają się raczej za obserwatorów świata aniżeli jego uczestników".

"Ni boga, ni pana".

fifikse
Posty: 309
Rejestracja: pn sty 04, 2016 12:00 am
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Re: Stres i napięcie

Postautor: fifikse » wt wrz 11, 2018 2:38 am

w ogóle nie wyobrażam sobie bym mogła pracować gdzieś poza domem, gdzieś wśród ludzi, to dla mnie naprawdę niewyobrażalne jest. ale to złe myślenie chyba, bo sądzę, że się człowiek jednak do wszystkiego przyzwyczaić może - no, że jeśli musi to jednak zazwyczaj może ;) ale ja nie bardzo muszę i może szkoda, że nie. w ogóle niewiele w swoim życiu zmieniłam chyba głównie przez to, że raczej nie musiałam. ja wiem, że nie o tym temat ale tak sobie teraz pomyślałam, napisałam więc.

faktycznie stres i napięcie byłyby potworne gdybym jednak do tej pracy iść musiała, no ale byłoby tak dlatego, że nigdy wcześniej nie musiałam - to jest takie kółeczko i trzeba by było to przerwać kiedyś, gdzieś, chociaż nie mam pojęcia jak i gdzie, tak sobie tylko piszę.

dawniej (bosze, jak to dawno temu było) w szkole też się stresowałam, ale właściwie to do szkoły też szybko chodzić przestałam. nie stresowałam się (że nie aż tak bardzo, bo trochę pewnie też) w LO jedynie, a to dlatego, że się uczyłam zaocznie więc i nie bardzo czym się stresować miałam - że ani nauką jako taką, ani wszelkimi interakcjami też..

W
Posty: 540
Rejestracja: sob lip 04, 2015 12:00 am

Re: Stres i napięcie

Postautor: W » śr wrz 12, 2018 12:17 am

Jak pracowałem na etat, a nie miałem najgorszych warunków pracy, dość spora swoboda i w znacznym stopniu samodzielna praca, zaliczyłem niezłego doła i zaczęła prześladować mnie ochota na wskoczenie pod rozpędzoną ciężarówkę podczas wracania do domu. Teraz robię nieregularnie gówniane zlecenia po znajomości, z których nie da się samodzielnie utrzymać, ale za to sam decyduję w znacznym stopniu kiedy i ile czasu na to poświęcam. Mam też problem ze wstawaniem, jestem fizycznie chory gdy muszę codziennie zmuszać się do wstawania o stałej porze. Moja robocza hipoteza jest taka, że mój cykl snu nie jest ustabilizowany, ponieważ zwykle dość trudno jest mi zasnąć o stałej porze i wybudza mnie byle co, w związku z tym wstawanie pod budzik zawsze przerywa cykl w niewłaściwym momencie i może nie zapewniać odpowiedniej ilości głębokiego snu, ale nigdy nie zajmowałem się tym problemem głębiej ani ogólnie własnym zdrowiem.

chudzielec
Posty: 1052
Rejestracja: śr kwie 27, 2016 6:12 pm

Re: Stres i napięcie

Postautor: chudzielec » śr wrz 12, 2018 8:23 am

W pisze:
śr wrz 12, 2018 12:17 am
Moja robocza hipoteza jest taka, że mój cykl snu nie jest ustabilizowany, ponieważ zwykle dość trudno jest mi zasnąć o stałej porze i wybudza mnie byle co, w związku z tym wstawanie pod budzik zawsze przerywa cykl w niewłaściwym momencie i może nie zapewniać odpowiedniej ilości głębokiego snu, ale nigdy nie zajmowałem się tym problemem głębiej ani ogólnie własnym zdrowiem.
Pewnie wiesz (?) że można spać nawet 4-5h i obudzić się przytomnym.
Chodzi o to żeby przebudzić się w odpowiedniej fazie snu płytkiego/REM.


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość