cel życia?

Jednym z kryteriów diagnostycznych osobowości schizoidalnej jest spłaszczona uczuciowość dotycząca zarówno emocji pozytywnych jak i negatywnych wliczając w to odczuwanie przyjemności.
W
Posty: 425
Rejestracja: sob lip 04, 2015 12:00 am

Re: cel życia?

Postautor: W » czw maja 14, 2020 6:10 pm

"homeostazy" użyłbym w kontekście czysto biologicznym, "dobrostanu" bardziej psychologicznym.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Dobrostan_subiektywny

Ari
Posty: 922
Rejestracja: pt maja 31, 2019 9:44 pm

Re: cel życia?

Postautor: Ari » czw maja 14, 2020 6:20 pm

i.j pisze:
czw maja 14, 2020 5:31 pm
Nienawidzę [...]
Wszystko jasne.
chudzielec pisze: To na takiej zasadzie to wystarczy nie więdnąc ani nie rosnąc tylko trwać jak kaktus w niesprzyjających warunkach
Kaktus nie osądza, więc nie ma problemu nawet gdy zwiędnie.

Twoje obecne warunki nie są niesprzyjające, tylko tak je nazywasz. Po co? By taplać się w wyobrażonym nieszczęściu?

i.j
Posty: 134
Rejestracja: czw sty 09, 2020 6:52 pm

Re: cel życia?

Postautor: i.j » czw maja 14, 2020 6:25 pm

Ari pisze:
czw maja 14, 2020 6:20 pm
i.j pisze:
czw maja 14, 2020 5:31 pm
Nienawidzę [...]
Wszystko jasne.
???

Ari
Posty: 922
Rejestracja: pt maja 31, 2019 9:44 pm

Re: cel życia?

Postautor: Ari » czw maja 14, 2020 7:13 pm

i.j pisze:
czw maja 14, 2020 6:25 pm
Ari pisze:
czw maja 14, 2020 6:20 pm
i.j pisze:
czw maja 14, 2020 5:31 pm
Nienawidzę [...]
Wszystko jasne.
???
Masz zły humor.

Rotten
Posty: 9
Rejestracja: ndz maja 10, 2020 1:05 am
Lokalizacja: Warschau

Re: cel życia?

Postautor: Rotten » pt maja 15, 2020 12:10 am

W pisze:
czw maja 14, 2020 1:35 am
Zdefiniuj „zastanawianie się nad sensem życia” oraz „wyższe cele”. Czy idąc na terapię do psychologa, korzystasz z jego wiedzy żeby poprowadził proces „zastanawiania się nad sensem” za rączkę, do „wyższego celu” poprawy dobrostanu, w oczekiwaniu przyjemności pod postacią ulgi lub jakiegoś życiowego lub psychologicznego sukcesu?
Nie wiem czy jest tu co definiować w kwestii samego zastanawiania się, a jeśli chodzi o 'wyższe cele' to miałem na myśli, że ludzie często szukają czegoś wykraczającego poza szarą codzienność, coś jak 'zmieniaj świat na lepsze', albo filozofia, czy religia.
Przykład z psychologiem jest w porządku, poza tym, że nie określiłbym tego jako jakiś 'wyższy cel', bycie zdrowym psychicznie chyba jest dość powszechne (a ludzie zdrowi raczej psychologów omijają)?
W kontekście tego, że celem jest po prostu dążenie do przyjemności, to terapia może nadać komuś sens życia.

W
Posty: 425
Rejestracja: sob lip 04, 2015 12:00 am

Re: cel życia?

Postautor: W » pt maja 15, 2020 1:34 am

Ari pisze:
czw maja 14, 2020 6:20 pm
Kaktus nie osądza, więc nie ma problemu nawet gdy zwiędnie.

Twoje obecne warunki nie są niesprzyjające, tylko tak je nazywasz. Po co? By taplać się w wyobrażonym nieszczęściu?

Dla Ciebie to pewnie nie ma znaczenia, ale pociąganie praktyk medytacyjnych do roli filozofii i dominującej praktyki życiowej bierze się z gonienia za silnymi wrażeniami, które te praktyki chwilowo przynoszą, i które później ubiera się w psychologizujące wyidealizowane religijne bajki, oraz sposobem wyłączenia wpływu na świadome funkcjonowanie niełatwych procesów umysłu, które zawsze tam są i tym samym jest to forma (religijnej) ignorancji i uproszczenia służąca zrobieniu sobie dobrze. To może działać gdy masz do tego predyspozycje i nie masz problemu z porzuceniem rzeczywistej złożoności życiowych doświadczeń.
Nie mam nic przeciwko użyciu medytacji i wsparcia się do pewnego stopnia bajkami w celu usprawnienia swojej regulacji, pociąganie tej zabawy do poziomu który głosisz, niesie ze sobą realny, indywidualny koszt, choćby pozbawienia się różnych doświadczeń, który oczywiście też musisz zignorować, i nie mam problemu z ponoszeniem kosztów ale mam osobisty problem z ignorancją.

Ari
Posty: 922
Rejestracja: pt maja 31, 2019 9:44 pm

Re: cel życia?

Postautor: Ari » pt maja 15, 2020 8:10 am

Oj wszystko jest bajką. Kiedyś myślałem podobnie, nie podobała mi się ignorancja religii, ale zauważyłem że ta ignorancja wychodzi daleko poza jej granice, jest wszędzie.
A jeżeli coś jest wszędzie, to znaczy że nie istnieje.

Ja osobiście nie poszukuję silnych wrażeń, cenię sobie spokój.

i.j
Posty: 134
Rejestracja: czw sty 09, 2020 6:52 pm

Re: cel życia?

Postautor: i.j » sob maja 16, 2020 8:51 pm

W pisze:
śr maja 13, 2020 12:49 am
Jeśli tylko masz możliwość spania do oporu, to może nie jest głupie. Zacząłbym się martwić spaniem dopiero przy 12+ godzinach przez ponad dwa miesiące (to bez wątpienia indywidualne, dałbym sobie dobre parę tygodni).
Nie mam takiej możliwości :(

i.j pisze:
wt maja 12, 2020 11:47 pm
moje dzieciństwo ograbiło mnie z osobowości.
Nie mogę napisać na ile takie stwierdzenie jest prawidłowe, myślę, że problem raczej leży w niedopasowaniu osobowości do środowiska.
Czytam książkę Bradshawa, którą kiedyś poleciła Fragen - jest tam duży akapit o współuzależnieniu, który rzucił mi światło na pewne rzeczy. Postaram się to wrzucić w osobnym wątku.


i.j pisze:
wt maja 12, 2020 10:27 pm
Znowu rozważam samobójstwo i racjonalnie zastanawiam się, czy nie było by ono jednak najrozsądniejszym rozwiązaniem. Nie mam już siły. Tęsknię za moim psem.
Na mnie w takich stanach wyraźnie działa przełamanie codziennej rutyny, czy samobójstwo nie jest właśnie tym? zdaję sobie sprawę, że to jest trudne. Za to Twoja depresyjna retrospekcja zdaje się być całkiem ładna, moje są całkowicie beznadziejne ;).
W - ja PRAGNĘ rutyny. Tylko się jej boję. Pragnę zobowiązań i się ich boję.

A jakie są Twoje?

i.j pisze:
wt maja 12, 2020 10:27 pm
Celem miało być uzdrowienie się, ale po co taki cel, jeśli nie ma on sensu?
Ale jak rozumiesz "uzdrowienie". Ja bym użył pojęć - znalezienia akceptowalnego kompromisu albo niszy. Ciekaw jestem jakie jest nastawienie Twojej terapeutki, raczej nie stawia za cel terapii "uzdrowienia"?
Nieeee.... Moja terapeutka uważa, że terapia to jest proces i mam nie oczekiwać magicznych efektów. Ona jest b. rozsądną osoba, choć często uważam, że jest zbyt optymistyczna.

i.j
Posty: 134
Rejestracja: czw sty 09, 2020 6:52 pm

Re: cel życia?

Postautor: i.j » sob maja 16, 2020 8:53 pm

Ari pisze:
czw maja 14, 2020 7:13 pm
i.j pisze:
czw maja 14, 2020 6:25 pm
Ari pisze:
czw maja 14, 2020 6:20 pm

Wszystko jasne.
???
Masz zły humor.
Ari - mam zły humor, ale to nie ma nic do mojego od lat stałego stosunku, jaki mam do słowa "dobrostan". On nie jest obojętny. Ja go nie lubię. Na tyle, na ilę moge wyrazić ekspresję emocjonalną - nie lubię go, przez to, co ono ze sobą niesie.

Gbur
Posty: 274
Rejestracja: pt sty 08, 2016 12:00 am
Kontakt:

Re: cel życia?

Postautor: Gbur » sob maja 16, 2020 11:11 pm

Wielkie imperia upadały, gdy traciły sens własnego istnienia. W obozach koncentracyjnych ci, którzy tracili nadzieję szybko zapadali się w sobie i umierali, a Ci którzy wierzyli w sens własnego istnienia i cierpienia przeżywali najdłużej i byli zdolni do heroicznego wysiłku...
Ja mam wrażenie, że przeistaczam się w takiego obozowego "muzułmana".

Gbur
Posty: 274
Rejestracja: pt sty 08, 2016 12:00 am
Kontakt:

Re: cel życia?

Postautor: Gbur » sob maja 16, 2020 11:51 pm

chudzielec pisze:
czw maja 14, 2020 5:52 pm
Ten dobrostan to homeostaza czyli po prostu niezakłócona zdolność do istnienia biologicznego.
To na takiej zasadzie to wystarczy nie więdnąc ani nie rosnąc tylko trwać jak kaktus w niesprzyjających warunkach albo moja ulubione zwierzatko:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Niesporczaki
Czy tak zdefiniowany dobrostan nie oznaczałby, że cos po prostu żyje ( albo, że jego życie nie jest bezposrednio zagrożone ? )

Myslę, że i.j. chodziło o to, że w warstwie semantycznej "dobrostan" = "dobry stan" , czyli okreslenie pozytywnie wartosciujące (podczas gdy Ty piszesz o stanie neutralnym ). W przypadku hodowli zwierząt ( https://www.fawec.org/pl/publikacje/30- ... n-zwierzat ) "dobrostan" zwierząt okresla się za pomocą arbitralnie dobranych kryteriów urzędniczych - a więc urzędowo i arbitralnie okresla się, że danemu zwierzęciu "jest dobrze" (na tej np. podstawie, że ma klatkę większą niż wymagane przez normy dwa metry). A że ludzie przeważnie mieszają pojęcia z języka prawnego i potocznego, to taki rolnik hodowca może o sobie mówić/mysleć "jestem dobry dla moich zwierząt i one czują się dobrze, bo zostało urzędowo potwierdzone przez ekspertów, że zapewniam im dobrostan". Mówiąc Kosseckim - biurokratyczna imitacja dobrostanu.

Aczkolwiek bez tych sztucznych norm administracyjnych sytuacja zwierząt hodowlanych byłaby zapewne dużo gorsza:
wikipedia:dobrostan zwierząt pisze:Traktowanie zwierząt w chowie przemysłowym opisane przez Ruth Harrison w książce pt. Animal Machines w 1964 roku wywołało oburzenie opinii publicznej w Wielkiej Brytanii[4]. Bezpośrednią tego konsekwencją było powołanie przez rząd brytyjski komisji parlamentarnej pod przewodnictwem Francis'a Brambell'a, której raport zawierał pierwszą listę minimalnych wymogów poszanowania dobrostanu stosującą się do wszystkich zwierząt gospodarskich
Inną kwestią jest to, na ile te normy są w praktyce stosowane:
https://introwertyzm.pl/viewtopic.php?p=55153#p55153

chudzielec
Posty: 872
Rejestracja: śr kwie 27, 2016 6:12 pm

Re: cel życia?

Postautor: chudzielec » ndz maja 17, 2020 6:28 pm

Praktyki medytacyjne i myślenie typu "niczego nie chce" to pułapka.

Teraz znowu tak mam że siedzę albo leże w łóżku i dosłownie niczego nie chce.
Nic nie robię bo niczego nie chce.
Nie wiem co robić bo niczego nie chce.
Gdybym wygrał 5 milionów nic bym z nimi nie robił bo niczego nie chce.
Jedynie wysiłkiem psychicznym podejmuje jakąkolwiek działalność oceniana później jako jałowa bo przecież niczego nie chce wiec nie mogę mieć żadnych sensownych celów.

Siedzę w domu nic lub niewiele robiąc. 48h weekendu mija jak godzina. Rok jak tydzień.
Ostatecznie dochodzę do wniosku że równie bardzo nie chce mi się podtrzymywać swojej egzystencji co popełnić samobójstwa.
Gbur pisze:
sob maja 16, 2020 11:51 pm
Czy tak zdefiniowany dobrostan nie oznaczałby, że cos po prostu żyje ( albo, że jego życie nie jest bezposrednio zagrożone ? )
Wydaje mi się ze właśnie tak o tym myśli Ari. Egzystencja na zasadzie żyć by przeżyć.
Gbur pisze:
sob maja 16, 2020 11:51 pm
taki rolnik hodowca może o sobie mówić/mysleć "jestem dobry dla moich zwierząt i one czują się dobrze
Wydaje mi się że coraz mniej rolników a coraz więcej fabryk żywności.
A ludzi o motywacjach ekonomicznych takich rzeczy w ogóle nie rozważają. Gdyby się dało mięso na drzewach hodować albo w kadziach przemysłowo wytwarzać taniej i szybciej by to zrobili bardziej z myślą o zysku a nie zmniejszeniu cierpienia.
Gbur pisze:
sob maja 16, 2020 11:11 pm
Ja mam wrażenie, że przeistaczam się w takiego obozowego "muzułmana".
Określenie może trochę przesadzone ale pasuje do nas.

Ari
Posty: 922
Rejestracja: pt maja 31, 2019 9:44 pm

Re: cel życia?

Postautor: Ari » pn maja 18, 2020 1:41 pm

chudzielec pisze:
ndz maja 17, 2020 6:28 pm
[...]
Czy to złe samopoczucie występuje u ciebie non stop? czy może zauważasz jakieś przerwy w których czujesz się dobrze (albo w których nie czujesz się źle)?

chudzielec
Posty: 872
Rejestracja: śr kwie 27, 2016 6:12 pm

Re: cel życia?

Postautor: chudzielec » pn maja 18, 2020 2:21 pm

natężenie się zmienia w ciągu dnia i tygodnia ale nie osiąga nigdy zadowalających poziomów.

Teraz czuje się lepiej niż wczoraj wieczorem.
Ostatnio zmieniony pn maja 18, 2020 8:08 pm przez chudzielec, łącznie zmieniany 1 raz.

Ari
Posty: 922
Rejestracja: pt maja 31, 2019 9:44 pm

Re: cel życia?

Postautor: Ari » pn maja 18, 2020 3:24 pm

Co rozumiesz przez zadowalający poziom?


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości