cel życia?

Jednym z kryteriów diagnostycznych osobowości schizoidalnej jest spłaszczona uczuciowość dotycząca zarówno emocji pozytywnych jak i negatywnych wliczając w to odczuwanie przyjemności.
Gbur
Posty: 274
Rejestracja: pt sty 08, 2016 12:00 am
Kontakt:

cel życia?

Postautor: Gbur » pt lip 08, 2016 7:38 pm

Macie jakiś cel życia? Czy może: przeżyć jak długo się da i potem zdechnąć? - to też jest jakiś cel. A może czegoś dokonać?
A może przeżyć ile się da, szukając codziennej dawki endorfin? - to chyba trochę ambitniejszy cel, niż ten pierwszy?

chudzielec
Posty: 872
Rejestracja: śr kwie 27, 2016 6:12 pm

Re: cel życia?

Postautor: chudzielec » pt lip 08, 2016 9:12 pm

Gbur pisze:Macie jakiś cel życia?
Dożyć dnia naturalnej śmierci.
Gbur pisze:A może czegoś dokonać?
Czasem taki jest tymczasowo.
Gbur pisze:A może przeżyć ile się da, szukając codziennej dawki endorfin? - to chyba trochę ambitniejszy cel, niż ten pierwszy?
Dużo ambitniejszy zwłaszcza że prawie nic nie sprawia przyjemności.

Teraz mam ważny cel tymczasowy. Dowiedzieć się co chciałbym robić przez resztę życia (a przynajmniej kilka następnych lat).

fifikse
Posty: 309
Rejestracja: pn sty 04, 2016 12:00 am
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Re: cel życia?

Postautor: fifikse » pn lip 11, 2016 7:22 pm

ja nie mam żadnego. o niczym nie marzę, niczego nie chcę, nie oczekuję, tzn. niczego konkretnego, bo CZEGOŚ na pewno oczekuję i (czegoś) na pewno bym chciała: jakiejś nieokreślonej (mój błąd, bo to akurat określone być powinno, w dodatku jak najdokładniej - jasno i czytelnie, by wiedzieć jaką drogą obrać podążając do...) ZMIANY, czymkolwiek miałaby być (niczym więc nie będzie, bo samo się nie stanie, wypadałoby wykonać konkretny ruch, czego ja nie robię, na co się zdecydować nie potrafię; już samo określenie celu nazwanie jest ponad moje siły/zdolności/możliwości psycho-emocjonalne/intelektualne - nie potrafię celu znaleźć, wyobrazić sobie w ogóle).
Gbur pisze:przeżyć ile się da, szukając codziennej dawki endorfin? - to chyba trochę ambitniejszy cel, niż ten pierwszy?
to w sumie też takie jakieś "coś" nie do końca wiadomo co to właściwie, skąd to, jak to wywołać, przywołać - magicznym zaklęciem zalewającym endorfinami? niedookreślone to tak samo jak moje "oczekiwanie" (czegoś, na coś, gdzieś, kiedyś, być może, zmieni się samo i coś).

chudzielec
Posty: 872
Rejestracja: śr kwie 27, 2016 6:12 pm

Re: cel życia?

Postautor: chudzielec » wt lip 12, 2016 8:36 pm

fifikse pisze:niedookreślone to tak samo jak moje "oczekiwanie" (czegoś, na coś, gdzieś, kiedyś, być może, zmieni się samo i coś).
Miałem tak samo do 30 urodzin. Teraz już tego nie mam ale nadal nie wiem co ze sobą zrobić.

Gbur
Posty: 274
Rejestracja: pt sty 08, 2016 12:00 am
Kontakt:

Re: cel życia?

Postautor: Gbur » wt lip 12, 2016 8:54 pm

Czekanie na Godota...albo na cud. Też tak miałem, bardzo długo, pół życia? Na początku po prostu czekałem na cud, robiąc to co trzeba było robić: gimnazjum, liceum, studia. Znaczy zarzynając się na wykonywaniu celów tymczasowych czekając na cud w międzyczasie, albo na to, że cud stanie się później. Ale to tylko było życie uciekające przez palce. NIC się nie zmieni, póki czegos nie spróbujesz sam.
W końcu się wkurzyłem na siebie i zacząłem ryzykować...
to w sumie też takie jakieś "coś" nie do końca wiadomo co to właściwie, skąd to, jak to wywołać, przywołać - magicznym zaklęciem zalewającym endorfinami?
chodziło mi o hedonizm. wielu młodych ludzi żyje w ten sposób.

chudzielec
Posty: 872
Rejestracja: śr kwie 27, 2016 6:12 pm

Re: cel życia?

Postautor: chudzielec » wt lip 12, 2016 9:16 pm

Gbur pisze:palce. NIC się nie zmieni, póki czegos nie spróbujesz sam.
Hedonizm w odniesieniu tylko do motywacji witalnych?

Ja ukułem taki termin jak "masturbacja informacyjna" - szaleńcze intensywne czytanie (popularno)naukowych artykułów.
Nie jeden raz mnie to ratowało przed myślami samobójczymi.
Załączniki
motywacje.jpg
motywacje.jpg (107.83 KiB) Przejrzano 3664 razy

Gbur
Posty: 274
Rejestracja: pt sty 08, 2016 12:00 am
Kontakt:

Re: cel życia?

Postautor: Gbur » wt lip 12, 2016 9:56 pm

Ooo tabelka Kosseckiego, szukałem tego w necie 3 dni temu.

Myślę, że jednak chodzi o motywacje biologiczne ,ale innego typu - zaspokojenie popędu chwilowej przyjemności nie ma na horyzoncie żadnych strategicznych celów (ani pozycja w stadzie, ani pozycja dla stada, ani przedłużenie życia - tylko chwilowa zabawa,nihilizm), więc nie wiem czy można go rozpatrywać w kontekście w/w podziału motywacji.
zaleńcze intensywne czytanie (popularno)naukowych artykułów.
Tak, miewałem bardzo wiele obsesji na przeróżne tematy - musiałem się dowiedzieć wszystkiego na jakiś temat, który mnie zainteresował i go sobie ustruktyryzować. To jest jakaś forma ucieczki...

chudzielec
Posty: 872
Rejestracja: śr kwie 27, 2016 6:12 pm

Re: cel życia?

Postautor: chudzielec » śr lip 13, 2016 7:31 pm

Gbur pisze:Myślę, że jednak chodzi o motywacje biologiczne ,ale innego typu - zaspokojenie popędu chwilowej przyjemności nie ma na horyzoncie żadnych strategicznych celów (ani pozycja w stadzie, ani pozycja dla stada, ani przedłużenie życia - tylko chwilowa zabawa,nihilizm...
Jakieś 2 lata temu przez 2 tygodnie objadałem się codziennie pizza, popijałem piwkiem grałem na kompie tak całymi dniami.
Było bardzo przyjemnie ale w końcu wątroba nie wytrzymała. Nie mogłem rano wstać z bólu.

Częste picie połączone ze śmieciowym (ale dobrym) jedzeniem skończy się uzależnieniem, chorobami wątroby.
Podobnie z narkotykami.Seks przygodny albo z prostytutkami choroba weneryczną.

Wszystkie "przyjemności hedonistyczne" maja istotne wady.

Po drugie rekcja na często powtarzany bodziec maleje.Cenne jest to co jest rzadkie.
Trzeba by się objadać po tygodniu głodowania. Inne rzeczy przychodzące mi do głowy z litości przemilczę.

W
Posty: 425
Rejestracja: sob lip 04, 2015 12:00 am

Re: cel życia?

Postautor: W » czw lip 21, 2016 7:51 am

przeżyć jak długo się da i potem zdechnąć
a co to za różnica czy „pod wpływem” (endorfinowego – opioidowego znieczulenia) czy też nie?
szukając codziennej dawki endorfin? - to chyba trochę ambitniejszy cel
To imperatyw biologiczny a anhedonia to wolność od imperatywu ;)
szaleńcze intensywne czytanie
u mnie to gaśnie jak tylko dochodzę do momentu gdy wydaje mi się, że mam już w miarę całościowe, ogólne spojrzenie na temat. Drążenie szczegółów to już mordęga. Do tego nie czytam zbyt szybko.



A co do celu, planu życiowego, mam tylko jeden, cisza i brak ludzi w zasięgu, dopiero z takiej sytuacji mogę zabierać się za tworzenie jakiegoś kompromisu. Bez tego nie jestem zupełnie w stanie naładować swoich mało pojemnych akumulatorów. Problem polega na tym, że aby to sobie zapewnić razem z jakimś żarciem i podgrzewaniem tyłka w zimie potrzeba banalnych pieniędzy, a ich zdobycie w najpowszechniejszym wydaniu wiąże się z koniecznością uczestnictwa w ludzkim burdelu. Nie mam pojęcia co mógłbym skutecznie robić aby w sensownym stopniu uniknąć środowiska, które silnie mi szkodzi.

chudzielec
Posty: 872
Rejestracja: śr kwie 27, 2016 6:12 pm

Re: cel życia?

Postautor: chudzielec » śr lip 27, 2016 7:57 pm

Gbur poczytaj moze o logoterapii:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Logoterapia

Mnie zachęcił do tego terapeuta. Niektóre elementy stosuje. W pewnym stopniu pomagają.

Dopisek po pewnym czasie zastanowienia:

Jest takie banalne powiedzenie:

"Żaden wiatr nie jest dobry dla okrętu, który nie zna portu swego przeznaczenia."

Przypomina mi się to w powiązaniu z cybernetyką.
Życie (proces) bez wyraźnie zdefiniowanych choćby małych celów to chodzenie na jałowym biegu.
Brak celu oznacza brak proaktywności (anhedonia?). Jedynie reagowanie na bieżące wydarzenia.
Zniwelowanie wpływów otoczenia (święty spokój) czyli zachowanie homeostazy.

Nie wiem czy to ma sens. Na razie sobie po prostu tutaj notuje.

zima
Posty: 179
Rejestracja: ndz mar 27, 2016 12:00 am
Lokalizacja: Malbork
Kontakt:

Re: cel życia?

Postautor: zima » czw lip 28, 2016 12:54 am

Ja przez lata nie miałam żadnego celu. Przyszłość to była dla mnie pustka, nie widziałam siebie w żadnej sytuacji życiowej, a, mając spierniczoną teraźniejszość, myślałam tylko o przeszłości (mimo że wcale lepsza nie była, jedynie z nią byłam oswojona). Od 2011 mam cel jakim jest wzięcie ślubu z chłopakiem i posiadanie dzieci, poprawianie swojej psychiki, życie tak jak zwykły obywatel. Związek dużo zmienił w moim życiu i w pewien sposób trochę mnie uleczył, tak że myślę, że dla schizoidów posiadanie jakichś celów w życiu jest możliwe.

chudzielec
Posty: 872
Rejestracja: śr kwie 27, 2016 6:12 pm

Re: cel życia?

Postautor: chudzielec » wt sie 02, 2016 3:34 pm

zima pisze:Przyszłość to była dla mnie pustka, nie widziałam siebie w żadnej sytuacji życiowej, a, mając spierniczoną teraźniejszość, myślałam tylko o przeszłości (mimo że wcale lepsza nie była, jedynie z nią byłam oswojona).
Mam od zawsze tak samo. Ciągłe życie przeszłością a przyszłość to nieskończona pustka pełna zagrożeń.
zima pisze:Od 2011 mam cel jakim jest wzięcie ślubu z chłopakiem i posiadanie dzieci, poprawianie swojej psychiki, życie tak jak zwykły obywatel. Związek dużo zmienił w moim życiu i w pewien sposób trochę mnie uleczył, tak że myślę, że dla schizoidów posiadanie jakichś celów w życiu jest możliwe.
Ambitne. Dla mnie to nie wyobrażalne zobaczyć siebie w takiej roli.

Gbur
Posty: 274
Rejestracja: pt sty 08, 2016 12:00 am
Kontakt:

Re: cel życia?

Postautor: Gbur » wt sie 09, 2016 10:47 am

W pisze:To imperatyw biologiczny a anhedonia to wolność od imperatywu ;)
Anhedonia też tworzy imperatywy wynikające z braku serotoniny, dopaminy, czy innych tam hormonów szczęścia.
chudzielec pisze:"Żaden wiatr nie jest dobry dla okrętu, który nie zna portu swego przeznaczenia."

Przypomina mi się to w powiązaniu z cybernetyką.
Życie (proces) bez wyraźnie zdefiniowanych choćby małych celów to chodzenie na jałowym biegu.
Tylko, że ja w sumie sobą steruję, nie znam celu, ale też rozpaczliwie bronię się przed wszelkimi próbami sterowania z zewnątrz.
Nie sądzę, by inni go znali.

Na biegu jałowym chodzę cały czas. W sumie to już ten wiek, w którym powinno się zacząć rozwijać moc socjologiczną...
Gbur poczytaj moze o logoterapii:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Logoterapia
Dzięki, poczytam. Chociaż na pierwszy rzut oka trochę za dużo w tym metafor.

chudzielec
Posty: 872
Rejestracja: śr kwie 27, 2016 6:12 pm

Re: cel życia?

Postautor: chudzielec » czw sie 11, 2016 10:31 pm

Gbur pisze:Tylko, że ja w sumie sobą steruję, nie znam celu, ale też rozpaczliwie bronię się przed wszelkimi próbami sterowania z zewnątrz.
Nie sądzę, by inni go znali.
Motywacje witalne z wykluczeniem przekazania życia i pozycji w stadzie czyli po prostu utrzymanie spokoju.
Tak wychodzi z pierwszego postu w tym temacie.
Gbur pisze:Na biegu jałowym chodzę cały czas. W sumie to już ten wiek, w którym powinno się zacząć rozwijać moc socjologiczną...
Właśnie sobie uświadomiłem że trochę takiej mocy udało mi się zbudować.
Mam kogoś w rodzaju jednokierunkowego pseudo przyjaciela. Pisze tak bo to bardziej on uważa się za mojego przyjaciela niż odwrotnie.Załatwił mi niedawno prace wiedząc że do żadnej innej się nie nadaje. Trochę się czuje jak niepełnosprawny w zakładzie pracy chronionej ale przynajmniej zarabiam pieniądze.

Gbur
Posty: 274
Rejestracja: pt sty 08, 2016 12:00 am
Kontakt:

Re: cel życia?

Postautor: Gbur » pt sie 12, 2016 6:06 pm

Jak definiujesz motywacje witalne, bo moja definicja składa się z tego co właśnie wykluczyleś? ;-)


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości