Toksyczne uzależnienie od drugiego człowieka ...

Tematy dotyczące relacji z innymi ludźmi.
Ashwagand
Posty: 37
Rejestracja: wt lis 06, 2018 7:22 pm
Lokalizacja: Trójmiasto

Toksyczne uzależnienie od drugiego człowieka ...

Postautor: Ashwagand » sob maja 04, 2019 4:50 pm

Zdarza się Wam uzależnić emocjonalnie od drugiego człowieka?

Nie piszę o miłości czy przyjaźni ale o toksycznym uzależnieniu które powoduje że odcięci od drugiej osoby dostajecie bardzo złego samopoczucia, a wręcz jesteście w stanie się rozchorować.

Co to jest uzależnienie emocjonalne?

Jest to rodzaj uzależnienia od drugiej osoby, najczęściej od partnera, ale może to być również uzależnienie od rodzica, dziecka czy przyjaciela. Uzależnienie emocjonalne to choroba definiowana jako utrata własnej samodzielności. Osoba uzależniona emocjonalnie od drugiej osoby traktuje ją jako niezbędną do życia, bez której nie jest w stanie normalnie funkcjonować.

Zdrowa relacja to taka, kiedy jest się w stanie powiedzieć: „Mogę normalnie żyć bez drugiej osoby”. (...) Niejednokrotnie uzależnienie emocjonalne mylone jest z oddaniem, poświęceniem czy miłością.

observer
Posty: 146
Rejestracja: sob kwie 15, 2017 3:02 pm
Lokalizacja: woj. Lubuskie

Re: Toksyczne uzależnienie od drugiego człowieka ...

Postautor: observer » sob maja 04, 2019 8:58 pm

Tak, każdy mój związek z dziewczyną/kobietą miał formę mojego uzależnienia od niej.
"Pacjenci z osobowością schizoidalną uważają się raczej za obserwatorów świata aniżeli jego uczestników".

"Ni boga, ni pana".

Vorenus
Posty: 147
Rejestracja: śr maja 30, 2018 1:27 pm

Re: Toksyczne uzależnienie od drugiego człowieka ...

Postautor: Vorenus » ndz maja 05, 2019 10:28 am

Zdarza mi się. Nazywam to nawet "zakochaniem na swój sposób". Często wtedy fantazjuje na jej temat, myślę jak to będzie gdy weźmiemy ślub, będziemy mieszkać razem, będziemy mieć dzieci... Zwykle pierwsza próba zbliżenia do niej (o ile w ogóle mam miejsce) przerywa te fantazje, bo strach przed związkiem jest silniejszy od każdego uczucia.
Jeżeli jednak nie ma próby zbliżenie a "obiekt" znika czuję, żal, pustkę, smutek - dość długo najczęściej do momentu, aż znajdę następny obiekt do tej formy fascynacji.
solus contra omnes

Inna
Posty: 730
Rejestracja: czw kwie 25, 2019 9:15 pm

Re: Toksyczne uzależnienie od drugiego człowieka ...

Postautor: Inna » ndz maja 05, 2019 8:40 pm

Moim zdaniem to silna potrzeba bycia z drugą osobą, a brak doświadczenia sprawia, ze jak już pojawia się możliwość to wysiadają hamulce. Każdy to ma tylko doświadczenie sprawia jak bardzo potrafimy bądź nie to kontrolować.

Vorenus
Posty: 147
Rejestracja: śr maja 30, 2018 1:27 pm

Re: Toksyczne uzależnienie od drugiego człowieka ...

Postautor: Vorenus » pn maja 06, 2019 11:18 pm

Dokładnie.
To jest takie rozdarcie, że z jednej strony chcesz a z drugiej nie możesz. Czasami chcesz tak bardzo, że wydaje Ci się iż pokonasz to "nie możesz", ale to się nigdy nie udaje.
A człowiek nie żyje w próżni, widuje innych ludzi, choćby w pracy...
solus contra omnes

Inna
Posty: 730
Rejestracja: czw kwie 25, 2019 9:15 pm

Re: Toksyczne uzależnienie od drugiego człowieka ...

Postautor: Inna » wt maja 07, 2019 9:41 pm

Nigdy nie mów nigdy. Ja właśnie pokonałam największy lek w życiu a wydawało mi się to niemożliwe. Wystarczyło zrobić mały krok do przodu i dalej już samo poszło. Strach ma wielkie oczy i jest złym doradzą. Blokuje myślenie i samorozwój.

Vorenus
Posty: 147
Rejestracja: śr maja 30, 2018 1:27 pm

Re: Toksyczne uzależnienie od drugiego człowieka ...

Postautor: Vorenus » czw maja 09, 2019 1:34 pm

Nie mówię nigdy. Podejmowałem próby poznania kogoś. Gdybym trafił na taką kobietę jak Ty, która by tak mocno o mnie walczyła, pewnie by mi się udało...
solus contra omnes

fifikse
Posty: 309
Rejestracja: pn sty 04, 2016 12:00 am
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Re: Toksyczne uzależnienie od drugiego człowieka ...

Postautor: fifikse » czw maja 09, 2019 3:08 pm

Ashwagand pisze:
sob maja 04, 2019 4:50 pm
Zdarza się Wam uzależnić emocjonalnie od drugiego człowieka?

nie.
nigdy mi się nie zdarzyło, a przynajmniej nie przypominam sobie.
może w dzieciństwie jedynie... nie jestem pewna - możliwe to, ale niepewne raczej.
tak sobie myślę, że będąc dzieckiem, nastolatką (może też), miewałam pewnego rodzaju zauroczenia (niekoniecznie w sensie czysto fizycznym, damsko-męskim, seksualnym) lub fascynacje jakieś człowiekiem/osobą. mogło być to inne dziecko - kolega, koleżanka; mógł być to ktoś dorosły, lub prawie dorosły, ale w moich dziecięcych oczach, ktoś mądry, dojrzały (na przykład), w jakimś sensie wyjątkowy. to tak z dzieciństwa jedynie. myślę, że było w tych moich fascynacjach coś niezdrowego jednak, coś na granicy obsesji chyba, ale możliwe też, że to norma u dzieciaków jest.

tak czy siak. było - minęło (zdecydowanie).
od wielu lat niczego takiego nie doświadczyłam i nie doświadczę już raczej.
nie mam takich skłonności ani trochę, wcale. poza tym za bardzo zamknięta jestem - fizycznie, psychicznie, emocjonalnie - tak w ogóle. nie pozwalam sobie nawet na jakieś tam w miarę "zdrowe" (cokolwiek to znaczy) kimś zainteresowanie, a co dopiero jakieś chore jazdy na punkcie kogoś... a gdzie tam! niemożliwe to.

Inna
Posty: 730
Rejestracja: czw kwie 25, 2019 9:15 pm

Re: Toksyczne uzależnienie od drugiego człowieka ...

Postautor: Inna » czw maja 09, 2019 4:51 pm

Vorenus pisze:
czw maja 09, 2019 1:34 pm
Nie mówię nigdy. Podejmowałem próby poznania kogoś. Gdybym trafił na taką kobietę jak Ty, która by tak mocno o mnie walczyła, pewnie by mi się udało...
Walcz przede wszystkim o siebie i swoje dobre samopoczucie, a reszta przyjdzie sama. Czasem przypadek rozwiązuje wiele sytuacji. Takich kobiet jak ja jest dużo np. na portalach randkowych z których swojego czasu też korzystałam więc do dzieła. Ja z kolei chciałabym, żeby ten mój schizoid docenił, tak jak ty, tą moją walkę :)

fifikse
Posty: 309
Rejestracja: pn sty 04, 2016 12:00 am
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Re: Toksyczne uzależnienie od drugiego człowieka ...

Postautor: fifikse » czw maja 09, 2019 7:54 pm

Inna pisze:
czw maja 09, 2019 4:51 pm
(...) Ja z kolei chciałabym, żeby ten mój schizoid docenił, tak jak ty, tą moją walkę

nie wiem czy to jest odpowiednie określenie - to "docenianie" - ale jednak sądzę, że akurat taka "walka" jest słuszna, z tego względu, że (moim zdaniem) większość schizoidów raczej nie jest skłonna wykazać jakiejkolwiek inicjatywy (choć wyjątki się zdarzają, jak już inny użytkownik tego forum w sąsiednim temacie wspomniał). tak czy inaczej, to chyba jednak niezbyt częste jest, co oznacza, że jednak "walcząc" jedynie, możesz jakoś tam i coś tam... i teraz nie wiem za bardzo co? bo prawdę mówiąc nie wiem. no ale tak ogólnie to zmierzam do tego, że stroną aktywną w relacji ze schizoidem musisz/powinnaś być Ty (jeśli czegoś tam chcesz, na czymś Ci zależy, no wiadomo... ja się na tym nie znam, więc sorry).

Inna
Posty: 730
Rejestracja: czw kwie 25, 2019 9:15 pm

Re: Toksyczne uzależnienie od drugiego człowieka ...

Postautor: Inna » czw maja 09, 2019 9:44 pm

Walczę jak lwica, niestety od 3 miesięcy bez odzewu. Bardzo chce ale nie wiem ile pisania w pustkę wytrzymam. Żebym miała choć cień nadzieji, ze to co robię ma sens i choć trochę sprawia mu przyjemność ( w sensie nie rani). Ze niezależnie od tego ile czasu potrzebuje to kiedyś nadejdzie w końcu taki moment, ze poczuje się przy mnie bezpiecznie jak ja przy nim.

Wracając do tematu posta, bo trochę odpłynęłam, jestem niezależna, spełniona i szczęśliwa. Jestem wiec w stanie żyć bez niego ale nie chce. To mój wybór. Takich świadomych wyborów Wam życzę :)

fifikse
Posty: 309
Rejestracja: pn sty 04, 2016 12:00 am
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Re: Toksyczne uzależnienie od drugiego człowieka ...

Postautor: fifikse » czw maja 09, 2019 10:47 pm

Inna pisze:
czw maja 09, 2019 9:44 pm
(...) Żebym miała choć cień nadzieji, ze to co robię ma sens i choć trochę sprawia mu przyjemność ( w sensie nie rani). Ze niezależnie od tego ile czasu potrzebuje to kiedyś nadejdzie w końcu taki moment, ze poczuje się przy mnie bezpiecznie jak ja przy nim.

tak tylko jeszcze z mojej perspektywy patrząc/dodając (bo w sumie trudno by było z cudzej), to mnie np. by to jakoś strasznie nie raniło, właściwie to wcale. to jest przyjemne raczej, jak sądzę dla wszystkich chyba (w tym i schizoidów zapewne), świadomość tego, że jest się dla kogoś ważnym, przez kogoś "kochanym" ...

jeśli już to ewentualnie męczące, w jakimś sensie przytłaczające mogą być czyjeś zachowania, oczekiwania, żądania, etc. zresztą nie wiem nawet czy to "czyjeś" to też nie przesada, bo w moim przypadku nie męczy mnie "czyjeś" raczej, a "moje" (o emocjach/uczuciach mowa).

to tak w ramach zachęty, czy pocieszenia być może, że jakiejś tam krzywdy swoim zachowaniem prawdopodobnie człowiekowi nie robisz. chyba... bo On to nie ja przecież, wiadomo ;)

no ale próbować warto.
powodzenia życzę.

Inna
Posty: 730
Rejestracja: czw kwie 25, 2019 9:15 pm

Re: Toksyczne uzależnienie od drugiego człowieka ...

Postautor: Inna » pt maja 10, 2019 12:11 pm

To pocieszająca zatem wiadomość, dzięki :)

W duszy coś mi mówi, że powinnam o niego jeszcze walczyć. Z drugiej strony boję się, że uzna to za brak szacunku do niego i jego decyzji. Postanowił, że chce być sam, a ja mu zawracam gitarę swoimi "romantycznymi wyobrażeniami".

Lidzik
Posty: 2
Rejestracja: pt maja 31, 2019 10:01 pm

Re: Toksyczne uzależnienie od drugiego człowieka ...

Postautor: Lidzik » pt maja 31, 2019 10:04 pm

Inna pisze:
pt maja 10, 2019 12:11 pm
To pocieszająca zatem wiadomość, dzięki :)

W duszy coś mi mówi, że powinnam o niego jeszcze walczyć. Z drugiej strony boję się, że uzna to za brak szacunku do niego i jego decyzji. Postanowił, że chce być sam, a ja mu zawracam gitarę swoimi "romantycznymi wyobrażeniami".
Znam to, też "walczę". Też postanowił, że będzie sam, ale jeszcze się nie poddaję, wmawiając sobie, że jest jeszcze sens. Boję się jedynie, że mnie znienawidzi, że nie szanuję jego wyborów...

Inna
Posty: 730
Rejestracja: czw kwie 25, 2019 9:15 pm

Re: Toksyczne uzależnienie od drugiego człowieka ...

Postautor: Inna » pt maja 31, 2019 11:13 pm

Lidzik pisze:
pt maja 31, 2019 10:04 pm
Inna pisze:
pt maja 10, 2019 12:11 pm

Znam to, też "walczę". Też postanowił, że będzie sam, ale jeszcze się nie poddaję, wmawiając sobie, że jest jeszcze sens. Boję się jedynie, że mnie znienawidzi, że nie szanuję jego wyborów...
Staram się nie być natarczywa, skrobnę raz na miesiąc coś, żeby wiedział, ze jestem z nadzieja, ze nie jest na mnie zły. Robię zwyczajnie jak czuje. Pisz jakie postępy u Ciebie i co działało a co nie. Ja na wiele nie liczę, sporo czasu już minęło, nie wiem w sumie na co w ogóle liczę. Wiem jednak, ze mi go brakuje. Na Jego zasadach, ale chce żeby był. Powodzenia :)


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości