Chęć krzywdzenia
-
Nikt_Ważny
- Posty: 4
- Rejestracja: pn maja 19, 2025 10:38 pm
Re: Chęć krzywdzenia
Aurora nie czuję chęci wyrządzania krzywdy osiłkom z patologicznych rodzin które swoje siniaki próbowały wyleczyć zadając je mnie lub ogólnie ludziom którzy w życiu codziennym próbują zadać cierpienie komuś bo akurat wyrówna to ich stan emocjonalny. Chcę skrzywdzić tych którzy uważali się za moich "bliskich" i "najbliższych" a od których nie otrzymałem absolutnie elementarnej symetrii w relacjach kiedy absolutnie nic ich to nie kosztowało.
Re: Chęć krzywdzenia
Ucieczka, moi mili, nic nie da. Ja "uciekam" juz okolo 20 lat. Zdiagnozowany schizoid wieki temu (wlasnie cos kolo 20 lat, zaraz poim pierwszysm samobuju. Chyba jak kazdy tu mialem dziecinnstwo....jakie mialem (matka schizofremia oraz inne "dobroci" , ojciec znecal sie psychicznie, nawet pewno nie zdajac sobie sprawy jak to na mnie wplynie. Pierwa "emocje" ktora pamietam z dziecinstwa (teraz juz nic nie czuje, nie potrafie kochac, nie potrafie nienawidziec) byl strach i panika, i tak juz sie "blakam" od 46 lat po tym padole. Ucieczka nic nie da (juz probowalem). Na poczatku Niemcy, troche pracowalem, mialem zalamanie, przenioslem sie do Londynu - najgorszy pomysl w moim zyciu. Wtedy jeszcze "czulem" troche oraz odczuwalem samotnosc w wielkim miescie. Dale byla Irlandia, przez 12 lat, kolejne prace (dlugo zadnej nie zagrzalem, nie daje rady funkcjonowac w spoleczenstwie. Kolejne zalamanie, przez prace, kolejny samoboj. Zostalem wrzucony w irlandzki system opieki zdrowotnej i przez chwile (okolo 2 lat) jakos funkjonowalem, terapia, zarzadzanie lekiem, atakami paniki, paranoja...duzo to nie pomoglo, ale mam przynajmniej wiedze jak moj mozg reaguje na ataki paniki (fly or fight). I przyszla pandemia. Wszystko pozamykane, nie bylo dostepu ani do psychiatry ani terapi. Pandemiczna izolacja nie zrobila na mnie zadnego wrazenia, bo ja tak zyje codziennie. W 2024 sef zwinal firme i zostalem zwolniony. Kolejna praca, kolejne zalamanie. Znam juz troche siebie i wiedzialem ze tak dalej sie nie da. Wrocilem w grudniu 2024 do Polski do rodzinnego domu i od tego czasu jestem tu. W tym momencie jestem w Polsce (jak bede mial nastroj to moze napisze cos wiecej) i zalatwiam disibility allowance zeby nie zdechnac z glodu. Do pracy nie mam nawet co sie wybierac, bo ani mnie nikt nie zatrudni, a jak oszukam ze jestem "zdrowy" to wiem czym to sie skonczy.
Pare slow jeszcze moze: 0 emocji (wiele razy juz mi wytykano ze zachowuje sie jak robot, fakt sam to widze), zyje w domu z ojcem, ktorego powinnienem nienawidziec za to co z matka zrobil i generalnie z cala nasza rodzina (mam 2 starszych braci). Jestem hetero (chyba sam nie wiem) probowalem z 15 lat "zwiazku" z kobieta, ale po stosunku (to nie byla wina tei dziewczyny tylko mojej zjebanej psychiki) poczulem (wtedy jeszcze cos tam sie iskrzylo, teraz juz nie) to niej obzydzenie i niechec. Nie jestem impotentem, podobaja mi sie kobiety (faceci nope). Jestem w PL, co bedzie dalej, nie wiem. Moze kolejne zalamanie kto wie......gdzie tam na koncowkach neuronow juz to czuje. W PL nie jestem ubezpieczony, wiec przysluguje mi tylko psychiatra z "urzedu". Jezeli przynaja mi disibility, mam zamiar ubezpieczyc sie i moze sprobowac terapii, chociaz nie jestem przkonany. Wiecie czuje ze te wszystkie emocje, mysli sa zamkniete za wielkim murem (tylko ze mur ten jest z kartonu) i boje sie ze jezeli zaczne ruszac ten "karton" to moze zle sie skonczyc. Samotnosc ? Nope, nie potrzebuje zadnych ludzi w moim zyciu. Im mniej kontaktow tym lepiej. Jak bylem mlodszy i jeszcze "niewinny" wyobrazalem sobie ze jestem calkowicie sam na swiecie (generalnie fantazjowalem dosc mocno i ciagle to robie, nigdy nie jestem wystarczajaco na "ziemi".
Co do watku tu poruszonego: widzieliscie moze serial Dexter ? Glowny bohater zmaga sie z podobnymi problemami natury psychicznej, znalazlem zmianki ze niby jest osoba z zaburzeniami typu schizoidalnymi. Swietnie to sie oglada. Generalnie Dexter jest specem w "krwi" w policji, a nocami puszcza wodze swoim "potrzebom" i zabija ludzi (ale tylko seryjnych mordercow), Kto nie ogladal (czytal bo to na podstawie ksiazki), Swietny, inteligentny serial. Polecam.
Chwilami musze przyznac ze po czesci identyfikowalem sie z ta fikcyjna postacia, ale zadzy mordu w sobie nie mam. Ja, kurwa pszczole z wody uratuje, ale ludzie mnie w ogole nie interesuja. Dobra ide cos pomalowac (jedynym hobby ktore mi daje troche "przyjemnosci" jest modelarstwo i malowanie figurek. Nawet sobie drukarke 3d za ostatnie pieniadze kupilem i bawie sie w to wlasnie. A ciezkie dni ? Xanax i czasam HHC (jezeli wiecie o czym mowi, tylko to mi naprawde pomaga, ale nie dostaniecie tego w PL, nie wiem nawet czy jest legalne, mam wyjebane moga mnie zamknac.
Podsumowanie: Tak to wyglada moja historia w skrocie. Wiecie, ja na do forum zagladam juz od 2019 roku, ale dopiero teraz pisze tu cokolwiek. Jestem z podlasia (niewielka miejscowosc kolo Bialegostoku). Tak tak tam wlasnie jest slawna Choroszcz, pamietam tam nasze niedzielne wizytu u mamy, ojciec zamiast dla matki w jakis sposob pomoc, lub zrozumiec chodziaz, "zamknal" mame w psychiatryku. Sam tez podobny przybytek odwiedzilem na pare tyg, ale nie byla to Choroszcz (no nic, nie wiadomo moze jeszcze kiedys trafie na ten oddzial co moja matka. Narazie tyle.
Ah zapomnialem swoje apteczki podac: Olanzopina. Prozak, priagiola, i pyszny Xanax. I tak juz z 20-23 lata brania lekow (z przerwami, nie polecam samemu przerw w przyjmowaniu lekow robic, wiem czym to sie konczy,
Takie to moje male powitanie.
Pare slow jeszcze moze: 0 emocji (wiele razy juz mi wytykano ze zachowuje sie jak robot, fakt sam to widze), zyje w domu z ojcem, ktorego powinnienem nienawidziec za to co z matka zrobil i generalnie z cala nasza rodzina (mam 2 starszych braci). Jestem hetero (chyba sam nie wiem) probowalem z 15 lat "zwiazku" z kobieta, ale po stosunku (to nie byla wina tei dziewczyny tylko mojej zjebanej psychiki) poczulem (wtedy jeszcze cos tam sie iskrzylo, teraz juz nie) to niej obzydzenie i niechec. Nie jestem impotentem, podobaja mi sie kobiety (faceci nope). Jestem w PL, co bedzie dalej, nie wiem. Moze kolejne zalamanie kto wie......gdzie tam na koncowkach neuronow juz to czuje. W PL nie jestem ubezpieczony, wiec przysluguje mi tylko psychiatra z "urzedu". Jezeli przynaja mi disibility, mam zamiar ubezpieczyc sie i moze sprobowac terapii, chociaz nie jestem przkonany. Wiecie czuje ze te wszystkie emocje, mysli sa zamkniete za wielkim murem (tylko ze mur ten jest z kartonu) i boje sie ze jezeli zaczne ruszac ten "karton" to moze zle sie skonczyc. Samotnosc ? Nope, nie potrzebuje zadnych ludzi w moim zyciu. Im mniej kontaktow tym lepiej. Jak bylem mlodszy i jeszcze "niewinny" wyobrazalem sobie ze jestem calkowicie sam na swiecie (generalnie fantazjowalem dosc mocno i ciagle to robie, nigdy nie jestem wystarczajaco na "ziemi".
Co do watku tu poruszonego: widzieliscie moze serial Dexter ? Glowny bohater zmaga sie z podobnymi problemami natury psychicznej, znalazlem zmianki ze niby jest osoba z zaburzeniami typu schizoidalnymi. Swietnie to sie oglada. Generalnie Dexter jest specem w "krwi" w policji, a nocami puszcza wodze swoim "potrzebom" i zabija ludzi (ale tylko seryjnych mordercow), Kto nie ogladal (czytal bo to na podstawie ksiazki), Swietny, inteligentny serial. Polecam.
Chwilami musze przyznac ze po czesci identyfikowalem sie z ta fikcyjna postacia, ale zadzy mordu w sobie nie mam. Ja, kurwa pszczole z wody uratuje, ale ludzie mnie w ogole nie interesuja. Dobra ide cos pomalowac (jedynym hobby ktore mi daje troche "przyjemnosci" jest modelarstwo i malowanie figurek. Nawet sobie drukarke 3d za ostatnie pieniadze kupilem i bawie sie w to wlasnie. A ciezkie dni ? Xanax i czasam HHC (jezeli wiecie o czym mowi, tylko to mi naprawde pomaga, ale nie dostaniecie tego w PL, nie wiem nawet czy jest legalne, mam wyjebane moga mnie zamknac.
Podsumowanie: Tak to wyglada moja historia w skrocie. Wiecie, ja na do forum zagladam juz od 2019 roku, ale dopiero teraz pisze tu cokolwiek. Jestem z podlasia (niewielka miejscowosc kolo Bialegostoku). Tak tak tam wlasnie jest slawna Choroszcz, pamietam tam nasze niedzielne wizytu u mamy, ojciec zamiast dla matki w jakis sposob pomoc, lub zrozumiec chodziaz, "zamknal" mame w psychiatryku. Sam tez podobny przybytek odwiedzilem na pare tyg, ale nie byla to Choroszcz (no nic, nie wiadomo moze jeszcze kiedys trafie na ten oddzial co moja matka. Narazie tyle.
Ah zapomnialem swoje apteczki podac: Olanzopina. Prozak, priagiola, i pyszny Xanax. I tak juz z 20-23 lata brania lekow (z przerwami, nie polecam samemu przerw w przyjmowaniu lekow robic, wiem czym to sie konczy,
Takie to moje male powitanie.
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość